Dachy ciąg dalszy

W każdym razie musiałam jechać autobusem, skoro naprawa była potrzebna mojemu samochodowi. Nie byłam z tego specjalnie zadowolona, ale stwierdziłam, że muszę z nią porozmawiać o obsesji jej męża – dachy. Wsiadłam więc w autobus i pojechałam do niej. Mieszkała jakieś osiem przystanków ode mnie, więc droga nie zajęła mi specjalnie dużo czasu. To dobrze, bo nienawidzę jeździć komunikacją miejską, czy to autobusami, czy tramwajami. Najgorsze dla mnie są pociągi, ale nie o tym teraz. Może kiedy indziej o tym opowiem. W każdym razie największą pasją mojego kolegi są dachy, pokrycia dachowe Poznań i dekarstwo, więc pędzę, żeby porozmawiać o tym z jego żoną, bo sprawa robi się naprawdę poważna i nie mogę tego już dłużej znosić. Dekarstwo? Co to w ogóle za pomysł? Nie mógłby zacząć szydełkować albo robić na drutach? Jest tyle ciekawych pasji, a on akurat wybrał dachy. Informatyka, naprawa starych samochodów, rysunek, książki, gry komputerowe… Tyle możliwości, a on akurat dekarstwo! Szaleństwo! Tak więc jadę do jego żony autobusem i mam nadzieję, że uda mi się przemówić jej do rozsądku. Mój pojazd zatrzymał się na ostatnim przystanku, więc wiedziałam, że muszę wysiąść. Złapałam moją torebkę i wyskoczyłam z autobusu.